Komiksy dla dzieci – co poza czytaniem?

Czytacie komiksy ze swoimi Pociechami? Nie? A może tak, tylko o tym nie wiecie :P Tak było ze mną. Któregoś wieczoru Ala wzięła z półki z książkami (teoretycznie moimi) książkę “Kot Simona”. Znacie?

Komiksy dla dzieci

Książka o przygodach kota Simona bardzo się Ali spodobała. Oglądałyśmy obrazki i opowiadałyśmy sobie, co też kot Simona na nich wyprawia.

Jak się teraz nad tym zastanowię, to taki nietypowy komiks czytałyśmy już wcześniej, bo chyba można pod kategorię komiksu dla dzieci podciągnąć także Pannę Kreseczkę. Jest tu charakterystyczny dla komiksu podział strony na mniejsze prostokąty.

Jeśli więc do komiksów dla dzieci zaliczymy (lub potraktujemy jako przedsmak) książeczki z prostymi ilustracjami bez tekstu oraz te z krótkimi podpisami, to okaże się, że większość rodziców jednak czyta dzieciom “komiksy”.

W naszej domowej biblioteczce mamy też dwa tradycyjne komiksy z dymkami. Jeden “Oskar i Bajer zakładają własną firmę” dla trochę starszych dzieci wyjaśnia podstawowe pojęcia ekonomiczne oraz to, czym jest przedsiębiorczość. Komiks stworzony w 2010 roku przez znajomych studentów Zarządzania Uniwersytetu Warszawskiego. Drugi komiks “Przygody w świecie błękitnej energii” z kolei trafił w nasze ręce niedawno podczas wizyty w Muzeum Gazownictwa w Warszawie. Wycieczka po muzeum była dla dzieci naprawdę interesująca, a komiks o gazie wbrew pozorom też cieszy się u nich dużym zainteresowaniem.

Przyczyną do napisania tekstu o komiksach dla dzieci była jednak książka, której bohaterem jest sympatyczny chłopiec w czapeczce z pomponem na głowie. Gapiszon, bo o nim mowa, jest dziełem Bohdana Butenko i choć nie wygląda to ma już ponad 50 lat. Przygody Gapiszona i jego psa Korniszona należy więc zaklasyfikować do klasyki gatunku.

Tworzenie postaci z komiksu, który aktualnie czytacie z dzieckiem

Na pierwszej stronie książki o Gapiszonie, którą my czytaliśmy, jest pokazane krok po kroku jak narysować chłopca.

Gapiszon - jak narysować?

W związku z tym, że z Alą mamy na swoim koncie już całkiem dużo rysunków tworzonych na podstawie takich podpowiedzi, myśl o samodzielnym narysowaniu Gapiszona nasunęła się naturalnie.

Na swoim koncie mamy także ożywienie Panny Kreseczki, czego efekty możecie podejrzeć tutaj.

panna-kreseczka-diy

Znalazłam także instruktaż jak namalować kota Simona, więc kto wie.

Układanie historyjek w kolejności

Lekturę komiksu z dzieckiem można uatrakcyjnić nie tylko poprzez ożywianie głównego bohatera. Kolejnym sposobem może być skopiowanie jednej z przygód, podzielenie jej na pojedyncze sceny i zabawa w układanie w kolejności.

Przygody Gapiszona są na tyle kreatywne, że układanie poszczególnych scen w kolejności mogłoby się okazać nie lada wyzwaniem.

Gapiszon jedna z przygód

Myśmy swego czasu układały w kolejności obrazki do prostych historyjek, co pomaga dzieciom zrozumieć relacje przyczynowo-skutkowe.

Co było dalej?
Źródło: greatschools.org

Uzupełnianie dymków

To zadanie na pewno dla starszych dzieciaków i nie każdy komiks będzie w łatwy sposób umożliwiał przygotowanie takie zabawy. W taką zabawę można się też pobawić nie w nawiązaniu do aktualnie czytanego komiksu. Wówczas można skorzystać na przykład z ilustracji do komiksu Mal and Chad i wymyślać teksty nawet bez zapisywania ich.

Mal and Chad pusty dymek
Źródło: malandchad.com

Rysowanie własnego komiksu

Wisienką na torcie zabaw związanych z komiksami może być przygotowanie własnego komiksu. W tym celu możecie wydrukować sobie jeden z szablonów, wymyślić historię i ją narysować. Możecie też pominąć wymyślanie historii przed rozpoczęciem rysowania, a nawet każdą scenę może dorysować inny członek rodziny.

Myśmy nasz komiks stworzyli ze zdjęć Ali i taty. Na pierwszym zdjęciu Ala z tatą siedzą i się zastanawiają, co by tu porobić. W chmurce mają zapisane “YYY”. Na drugim zdjęciu tata proponuje Ali grę w piłkę. Do zdjęcia dokleiłam piłkę, tata w chmurce ma “A”, a Ala “E” – ponieważ pomysł nie bardzo przypadł jej do gustu. Na trzecim zdjęciu tata proponuje jazdę na hulajnodze (akurat Ala miała okres dużego zainteresowania hulajnogą :), więc tym razem w chmurce Ali jest “O”, jako wyraz aprobaty. Na kolejnym zdjęciu Ala jedzie na hulajnodze pod górkę i z wysiłku trochę marudzi, więc w jej chmurce jest “U”, a na ostatnim zdjęciu jedzie z górki, więc w chmurce jest radosne “I”. Zdjęcia poprzyklejałam do pianki dekoracyjnej w formacie 1/2 A4, zrobiłam z jednej strony dziurki, dodałam okładkę i związałam razem. Tak powstał nasz wyjątkowy komiks. Jak się pewnie mogliście domyślić nasz komiks to także pomoc do nauki samogłosek.

Liczby E. i W. Szwajkowscy

Liczby Book Cover Liczby
Elżbieta i Witold Szwajkowscy
Wilga
2015
37x198 x124 mm, oprawa twarda
24
Ursynoteka
Karolina Dziewa
2+

Co nam się spodobało: ilustracje, wierszyki i zagadki, które pomagają zapamiętać kształt cyfr i wartość liczbową

Książeczka składa się z 10 wierszyków opisujących liczby od 1 do 10. Do każdej liczby jest też odpowiednia, nawiązująca do wiersza ilustracja oraz zagadka. Na końcu książki jest zadanie, które polega na dopasowaniu liczb do ich wartości na kostce oraz wierszyk ze wszystkimi liczbami.

Poprzez skojarzenie liczb ze zwierzętami i przedmiotami codziennego użytku dzieciom będzie łatwiej zapamiętać kształt cyfr.

Liczby Szwajkowscy - Jeden
Liczby Szwajkowscy – Jeden
Liczby Szwajkowscy - Pięć
Liczby Szwajkowscy – Pięć
Liczby Szwajkowscy - Dziewięć
Liczby Szwajkowscy – Dziewięć
Liczby Szwajkowscy - Dziesięć
Liczby Szwajkowscy – Dziesięć

Czary mary z Turlututu

Już jakiś czas temu trafiłam na film, w którym pokazane jest jak przy użyciu koszulki na dokumenty, flamastrów i kilku kartek wyczarować tęczę po deszczu:

Pomysł bardzo mi się spodobał i planowałam go zrealizować w niezmienionej formie. Podczas ostatniej wizyty w bibliotece trafiliśmy jednak na najnowszą książkę “Turlututu. Magiczne Przygody“. Pod koniec książki Turlututu zmienia swój kolor na ten, który zostanie wciśnięty przez czytelnika, a już na samiuśkim końcu jest kolorowanka z białym Turlututu. Oczywiście Ala nie mogła jej pokolorować (a wiadomo, że chciała ;) w książce, ponieważ książka nie jest nasza. Skopiowałyśmy więc obrazek i tak zamiast jednej kolorowanki miałyśmy ich kilka. Jako pierwszy powstał Turlututu jasno różowy, zaraz po nim żółty i niebieski, a na koniec miał powstać fioletowy, ale chęci starczyło na połowę. Patrząc na tych kolorowych Turlututu pomyślałam, że byłoby ciekawie, gdyby udało nam się tak jak w książce czarować i zmieniać im kolory po naciśnięciu odpowiednich przycisków. Przypomniałam sobie wówczas pomysł z koszulką na dokumenty i tak powstały nasze czary mary z Turlututu:

Dzięki przycięciu koszulki i odpowiednim nacięciu kartek (tu ukłon w stronę taty za pomysł :) po prawej i lewej stronie pokazywanie Turlututu w odpowiednim kolorze jest dziecinnie łatwe. Dosłownie, ponieważ nasz magiczny Turlututu przeszedł testy sprawności u czteroletniej Ali :)

“Turlututu. Magiczne przygody” Hervé Tullet

Turlututu. Magiczne przygody Book Cover Turlututu. Magiczne przygody
Turlututu
Hervé Tullet
Babaryba
2016
200mm x 210mm, oprawa twarda
58
Ursynoteka
Hervé Tullet
francuski
2+

Co nam się spodobało: Czarowanie ze zmianą kolorów Turlututu na końcu książki

Zabawa do książki "Turlututu. Magiczne przygody" Hervé Tullet

Kilka zdjęć ze środka książki Hervé Tullet “Turlututu. Magiczne przygody”:

Turlututu. Magiczne przygody.

Turlututu. Magiczne przygody. 2

Turlututu. Magiczne przygody. 3

Turlututu. Magiczne przygody. 4

Turlututu. Magiczne przygody. 5

To właśnie ostatnia magiczna przygoda Turlututu (na zdjęciu powyżej) zainspirowała nas do przygotowania zabawy do tej książki.

“Turlututu. A kuku, to ja!” Hervé Tullet

Turlututu. A kuku, to ja! Book Cover Turlututu. A kuku, to ja!
Turlututu
Hervé Tullet
Babaryba
200mm x 210mm, oprawa twarda
Domowa biblioteczka
Hervé Tullet
francuski
2+

Co nam się spodobało: Wyjątkowy bohater tytułowy, interaktywność

Zabawa do książki "Turlututu. A kuku, to ja!" Hervé Tullet

Przyznaję, ja również nie wierzyłam w fenomen Turlututu, póki sami nie spróbowaliśmy. Dzieciaki któregoś dnia wróciły od cioci z tą książką i cały wieczór prosiły, żeby im czytać, a jak się domyślam, czytały ją już wcześniej u cioci. Gdy mama już zwątpiła, zaczęli prosić tatę. Dzieciaki naprawdę lubią postać Turlututu, chociaż ja nadal nie bardzo wiem, co właściwie ich w niej urzekło. Wiem jednak, że nawet niespełna dwu latek czytając tę książkę wie, kiedy trzeba potrząsnąć, nacisnąć, chuchnąć czy zapukać. Te i inne interakcje sprawiają, że książka jest wyjątkowa.

“Kolory” Hervé Tullet

Kolory Book Cover Kolory
Hervé Tullet
Babaryba
2014
225mm x 225mm, oprawa twarda
65
Domowa biblioteczka
Hervé Tullet
francuski
2+
Z dedykacją

Co nam się spodobało: Książka sprawia wrażenie magicznej, pozwala dziecku na prawdziwą interakcję

Zabawa do książki "Kolory" Hervé Tullet

“Kolory” Hervé Tullet to obowiązkowa lektura dla każdego dziecka, chociaż w przypadku tej książki trudno jest mówić o czytaniu, spotkanie z tą książką to bardziej zabawa. Książka jest tak pomyślana, aby z każdą stroną dziecko mogło czarować z kolorami.

Dwulatki i trzylatki w przedszkolu i w domu. Jak świadomie je wychowywać i uczyć.

Dwulatki i trzylatki w przedszkolu i w domu. Jak świadomie je wychowywać i uczyć Book Cover Dwulatki i trzylatki w przedszkolu i w domu. Jak świadomie je wychowywać i uczyć
Edyta Gruszczyk-Kolczyńska, Ewa Zielińska
Poradniki dla rodziców
Bliżej Przedszkola
2012
A4, miękka
327
Książka pożyczona od Gosi

Książka Edyty Gruszczyk-Kolczyńskiej i Ewy Zielińskiej “Dwulatki i trzylatki w przedszkolu i w domu. Jak świadomie je wychowywać i uczyć.” została mi polecona (i pożyczona) przez zaprzyjaźnionego pedagoga, gdy wspomniałam, że chciałabym nieco bardziej zgłębić temat nauki matematyki z przedszkolakiem. Rodzicom przedszkolaków nazwisko Pani Edyty Gruszczyk-Kolczyńskiej może być znane, bo faktycznie w ofercie edukacyjnej niektórych przedszkoli można trafić na informację, że zajęcia z matematyki w przedszkolu są prowadzone wg jej programu.

Ja z nazwiskiem Pani Edyty Gruszczyk-Kolczyńskiej spotkałam się po raz pierwszy właśnie przy okazji lektury książki “Dwulatki i trzylatki w przedszkolu i w domu”. Książka podzielona jest na dwie części:

1 – Wprowadzenie do mądrego wychowanie dzieci w domu i przedszkolu

Pierwsza część książki trochę jakby nie była dla mnie. Omówione w niej zostały kwestie indywidualnych różnic w rozwoju psychoruchowym dzieci, problemy adaptacyjne Maluchów przychodzących do przedszkola czy też kwestia konstruowania programów wychowania przedszkolnego.

W pierwszej części poruszone zostały także kwestie związane z tym, jak dzieci się uczą, jak je wspierać w nauce, dlaczego grupy różnowiekowe są korzystne dla dzieci i jak to jest z tymi karami i nagrodami. Ta tematyka chociaż nieco już mi znana, bo dość często poruszana w innych pozycjach książkowych dla rodziców i pedagogów, była dla mnie już znacznie ciekawsza. Autorki podchodzą do omawianych zagadnień naukowo, ale czytelnikowi prezentują je w zjadliwej formie, przez co tekst jest wartościowy i zrozumiały.

2 – Wychowanie oraz kształtowanie umiejętności dzieci w domu i przedszkolu

Część druga książki jest znacznie bardziej obszerna od pierwszej i omawia konkretne umiejętności dzieci:

  • kształtowanie własnego JA i poznawanie otoczenia,
  • mądra i odpowiednio długa zabawa jako proces uczenia się,
  • czynności samoobsługowe z uwzględnieniem możliwości Maluchów,
  • dostrzeganie i korzystanie z regularności oraz przewidywanie co będzie dalej (na podstawie tego rozdziału przygotowałam wpis: Prosty sposób na mądrą bajkę),
  • łączenie przyczyny ze skutkiem, rozumienie przeciwieństw, zależności,
  • sprawność ruchowa,
  • skupianie uwagi,
  • liczenie i ustalanie ile jest elementów po dodaniu lub odjęciu kilku obiektów,
  • słuchanie i śpiewanie,
  • świadomość samego siebie i budowanie relacji z innymi (metoda Ruchu Rozwijającego Weroniki Sherborne),
  • łączenie i grupowanie obiektów,
  • realizowanie złożonej działalności w tym nauka wierszyków, wypowiadanie się w rysunku, rozpoznawanie i nazywanie kolorów, a także radzenie sobie z trudnościami.

Większość  rozdziałów podzielona jest według schematu na trzy części:

1 – wprowadzenie do tematu
2 – zestaw przyborów potrzebnych do realizacji zabaw w zakresie danej umiejętności
3 – propozycje zabaw

W ten sposób czytelnik dostaje prawdziwy zastrzyk wiedzy opartej na badaniach, teoriach i własnym doświadczeniu autorek. Dodatkowo otrzymuje praktyczne zalecenia, jak tę wiedzę wykorzystać. Proponowane zajęcia nie są wymagające, więc szybko rodzic może je włączyć do codziennych zabaw z dzieckiem. Oczywiście, o ile już się w nie z dzieckiem nie bawi nawet nie zdając sobie sprawy, jak pozytywny wpływ mają one na Malucha. To właśnie zaskoczyło mnie w lekturze tej książki najbardziej. Mimo naukowych podstaw pewnych zaleceń dla rodziców, ostatecznie większość zabaw mających pozytywny wpływ na rozwój naszych dzieci realizujemy intuicyjnie, trochę przy okazji. Najważniejsza zdaje się otwartość na sygnały jakie płyną od dziecka i zaangażowanie.

Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły

Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły Book Cover Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły
Evelyn Faber, Adale Mazlish
Poradniki dla rodziców
Media Rodzina
1992
oprawa miękka
248
domowa biblioteczka
Kimberly Ann Coe
angielski
Mariola Więznowska
Suplement pt. "Doświadczenia rodziców polskich" napisała Zofia Śpiewak

Historia książki “Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły” w moim domu sięga lat mojej bardzo wczesnej młodości. Dziecięciem jeszcze będąc widziałam ją na półce u mamy.

Czy moja mama ją przeczytała? Nie wiem, ale ja owszem i choć od wydania tej książki minęło już dość sporo czasu (zdaje się, że książka w oryginale po raz pierwszy ukazała się w 1980 roku, a nasze wydanie jest z  roku 1992), to czytając tę książkę nie miałam wrażenia jakbym cofnęła się w czasie. Wygląda na to, że dzieci aż tak bardzo się nie zmieniają. Niezmienna pozostała także popularność tej książki, a to za sprawą rad, jakie dają autorki na usprawnienie komunikacji między rodzicami i ich dziećmi. Rad, które nie tylko warto przeczytać, ale także warto z nich korzystać w codziennych relacjach z naszymi dziećmi.

Jako że pamięć bywa ulotna, postanowiłam więc sobie je spisać i zawiesić w miejscu bardzo ważnym w naszym domu, w miejscu, w w którym o każdy milimetr walczą liczne dzieła plastyczne moich Pociech czyt. na drzwiach lodówki. Jeśli i Wy chcielibyście wygospodarować na tej jakże ważnej przestrzeni trochę miejsca dla mojej notatki to można ją pobrać klikając tutaj, a przeczytać tutaj:

Jak pomóc dziecku w radzeniu sobie z własnymi uczuciami?

  1. Zamiast słuchać jednym uchem słuchaj dziecka spokojnie i z uwagą; bądź blisko
  2. Zamiast pytań i rad zaakceptuj uczucia dziecka słowami “Och. mmmm, rozumiem”.
  3. Zamiast zaprzeczania uczuciom określ te uczucia
  4. Zamiast pytań i uzasadnień zamień pragnienia w fantazję (to punkt, z którym osobiście radzę sobie najgorzej, bo chyba jak większość dorosłych mam jakąś wewnętrzną potrzebę logicznego argumentowania)

Jak zachęcić dziecko do współpracy?

  1. Opisz, co widzisz lub przedstaw problem
  2. Udziel informacji
  3. Powiedź to jednym słowem
  4. Porozmawiaj o swoich uczuciach
  5. Napisz liścik

Co zamiast karania?

  1. Wskaż, w czym dziecko mogłoby Ci pomóc
  2. Wyraź ostry sprzeciw (nie atakując charakteru)
  3. Wyraź swoje uczucia i oczekiwania
  4. Pokaż dziecku jak może naprawić zło
  5. Zaproponuj wybór
  6. Przejmij inicjatywę
  7. Daj dziecku odczuć konsekwencje złego zachowania i pamiętaj:
    Kara rani, konsekwencje uczą!
  8. Rozwiążcie problem
    1. Rozmowa o uczuciach dziecka
    2. Rozmowa o Twoich uczuciach
    3. Szukanie i zapisywanie rozwiązań (wszystkich, bez oceniania)
    4. Omówienie i wybór rozwiązania odpowiedniego dla Ciebie

BTW: Jeśli interesuje Cię temat dyscypliny z zachowaniem dobrych relacji z dzieckiem, wydaje mi się, że dobrą “lekturą uzupełniającą” będzie książka “Pozytywna Dyscyplina”, której recenzję mam nadzieję napisać niedługo.

Jak zachęcić dziecko do samodzielności?

  1. Pozwól dziecku dokonać wyboru
  2. Okaż szacunek dla dziecięcych zmagań w sposób konstruktywny
  3. Nie zadawaj zbyt wielu pytań
  4. Nie śpiesz się z udzielaniem odpowiedzi
  5. Zachęć dziecko do korzystania z cudzych doświadczeń
  6. Nie odbieraj nadziei
  7. W miarę możliwości pozwól dziecku decydować samo o sobie
  8. Nie zajmuj się każdym szczegółem życia dziecka
  9. Nie mów o dziecku w jego obecności
  10. Pozwól dziecku odpowiadać samemu
  11. Okaż szacunek dla ewentualnej “gotowości” dziecka
  12. Zamiast “nie”:
    1. Udziel informacji
    2. Zaakceptuj uczucia
    3. Opisz problem
    4. Powiedź “tak, gdy…”
    5. Daj sobie czas do zastanowienia

BTW: Temat samodzielności dzieci jest dość przewrotny. Bardzo często zastanawiamy się jak nauczyć nasze dzieci samodzielności, podczas gdy równolegle im tę cechę odbieramy. Ot takie prozaiczne odpowiadanie na pytania skierowane do dziecka, a bo coś powie nie tak lub za długo się zastanawia. Dziecko stanie się samodzielne w swoim czasie jeśli mu tylko na to pozwolimy.

Źródło: www.niewiadomska.com/rysunki/
Źródło: www.niewiadomska.com/rysunki/

Jak chwalić dziecko?

  1. Opisz z uznaniem co widzisz lub czujesz
  2. Nazwij zachowanie dziecka jednym słowem (cechą charakteru)
  3. Pozwól dziecku pochwalić się samemu
  4. Dopasuj pochwałę do wieku dziecka
  5. Nie nawiązuj do poprzedniej słabości
  6. Nie przesadzaj z entuzjazmem
  7. Nie chwal zachowania, którego nie chcesz wzmocnić
  8. Zamiast “Jestem z Ciebie dumna” powiedź “Pewnie jesteś z siebie dumny/a”
  9. Skup się na wysiłku/włożonej pracy lub wskaż co konkretnie Ci się spodobało

BTW: Dla tych co są zdania, że dzieci nie trzeba chwalić (a są tacy). Dla tych, co uważają, że świat jest nieprzychylny i trzeba dzieci tego szybko nauczyć. Dla nich, taki cytat:

Zdajmy sobie sprawę, że razem z żywieniem, ubieraniem i czuwaniem nad bezpieczeństwem mamy jeszcze inne zobowiązania w stosunku do naszych dzieci. (…) Cały świat będzie im mówił, co robią źle – głośno i często. Nasze zadanie polega na tym, aby im powiedzieć, co robią dobrze.– Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły

To podejście jest bardzo zbieżne z moim. Nasze dzieci będą jeszcze miały czas dostać po pupie od życia i naszą rolą, jako rodziców nie jest, aby im w tym dokładać. Naszą rolą jest pomóc im zbudować dobrą SAMOocenę (nie mylić z INNIocenę) oraz nauczyć ich szacunku do siebie i innych.

Jak uwolnić dziecko od grania roli?

  1. Nie określaj dziecka tylko jego zachowanie
  2. Wykorzystaj okazję pokazania dziecku, że nie jest tym za kogo się uważa, np. w sytuacji zachowania odmiennego od granej roli podkreśl to pozytywne zachowanie
  3. Stwórz sytuację, w której dziecko spojrzy na siebie inaczej wyznaczając zadanie, które odbiega od granej roli
  4. Pozwól dziecku “podsłuchać”, gdy mówi się o nim w innym świetle
  5. Bądź dla dziecka wzorem
  6. Bądź dla dziecka “dobrym duchem przeszłości” – przypomnij mu sytuację, kiedy nie grał roli
  7. Wyraź konstruktywnie i z szacunkiem uczucia i oczekiwania

Tyle. Gdzieniegdzie dodałam coś od siebie lub zmodyfikowałam, żeby opis był bardziej zrozumiały również dla osoby, która nie czytała książki “Jak mówić, żeby dzieci nas słuchały. Jak słuchać, żeby dzieci do nas mówiły”. W ten sposób jeden z rodziców (ten po lekturze książki) może łatwo wprowadzić drugiego w tajniki dobrych relacji z ich dziećmi. Oczywiście książkę warto przeczytać w całości, ponieważ tym, co wpłynęło na jej sukces były nie tylko skuteczne rady jak ulepszyć komunikację rodziców z dziećmi, ale także sama forma książki nastawiona na przykłady z życia wzięte i lekki, komiksowy sposób objaśnień.

 

Odimienna metoda nauki czytania wersja domowa

Odimienna metoda nauki czytania w skrócie

Autorką metody jest dr Irena Majchrzak – pedagog, socjolog, która dużą część swojego życia spędziła w Meksyku, gdzie rozpoczęła pracę nad autorską metodą nauki czytania

Metoda uznana przez MEN [1]

Metoda zmniejszająca ryzyko dysleksji [2][3]

Odpowiednia dla dzieci 3 letnich i starszych

Nie ma “uczenia się”, nie ma “czytania”, na które dzieci reagują zniechęceniem i niepokojem, jest zabawa, a na nią dzieci zawsze mają chęć. [2] Nawet pomijając dziecięcą potrzebę zabaw, w odpowiedniej atmosferze na pewno łatwiej jest przyswajać nowe umiejętności. W metodzie zwłaszcza w etapie inicjacji dodatkowo nauce towarzyszą silne, pozytywne emocje, które również mają dobry wpływ na efektywność nauki.

Metoda nastawiona na wzrokową a nie słuchową naukę czytania ze zrozumieniem[3][4] dziecko nie jest zobligowane do czytania na głos

Chociaż autorka metody odcina ją w pewnym stopniu od nauki pisania, to w moim odczuciu imię dziecka jest również dobrym punktem startu i dla tej umiejętności[4]

Metoda odimiennej nauki czytania może być skutecznie realizowana w domu, gdzie właściwie proces nauki rozpoczyna się naturalnie, wręcz niezauważalnie[4]

Po prostu w jakimś momencie, na ogół wtedy, gdy dziecko ma dwa lub trzy lata, jeden z dorosłych krewnych pokazuje mu, jak się pisze jego imię. Zdarza się to najczęściej w czasie zabawy, łatwo więc zapomina się o tym zdarzeniu i mało kto uświadamia sobie, że oto stało się coś bardzo ważnego, co zaowocuje w przyszłości.

Irena Majchrzak, [4]

Metoda odimiennej nauki czytania od razu wprowadza litery duże i małe, nie kładzie nacisku na żaden konkretny krój pisma, zachęca nauczycieli/rodziców do pisania ręcznego w tym do pisania na tablicy

Metoda odimiennej nauki czytania sprawdzi się u dzieci o różnym poziomie zaawansowania w czytaniu.

Czytanie z uwzględnieniem naturalnej potrzeby ruchu u dzieci

Zdaje się, że jest to jedna z mniej popularnych metod nauki czytania.

Nadaje ona sens tym paru znaczkom (aka literom) zapisanym obok siebie, w przeciwieństwie do głoskowania, które je odbiera. [3]

Zanim jeszcze uczeń pozna litery, potrzebuje wskazówki, jak – dzięki znajomości liter – odnajdywać zaszyfrowane w słowach znaczenia. Czytanie to umiejętność przywoływania na myśl rzeczy, zjawisk ukrytych za zasłoną liter. Czytanie to po prostu fascynująca zabawa w chowanego. Tak narodził się pomysł, by imię ucznia uczynić słowem otwierającym świat pisma.

Irena Majchrzak, [4]

Chcąc uniknąć posądzenia o stronniczość, od razu przyznaję się, że metoda odimiennej nauki czytania bardzo do mnie trafia i chociaż zaczęłam ją stosować bez podstaw merytorycznych, trochę z własnej intuicji, a i “uczniów” na swoim koncie mam niewielu, to jednak widzę efekty.

Odimienna metoda nauki czytania – etapy [4][5]

  1. Inicjacja, której celem jest, aby dziecko uważnie przyjrzało się charakterystycznej formie każdej kolejnej litery i rysunkowi całego swojego imienia
    1. Zapoznanie z własnym imieniem
    2. Zapoznanie z imieniem osoby, która wprowadza dziecko w świat pisma
    3. Zabawa w układanie w kolejności liter z własnego imienia
    4. Umieszczenie “wizytówki” z imieniem w wersji domowej metody np. na krzesełku dziecka
  2. Imiona kolegów, a w wersji domowej tej metody imiona członków rodziny oraz słowa mama, tata, babcia – to moment, w którym dziecko poznaje pełny zapis bliskich mu  imion i słów, nabywa umiejętności przyporządkowania ich właściwym osobom i odróżniania od siebie.
    Umiejętności te dziecko zdobywa oczywiście podczas zabawy, np. w listonosza, który musi dostarczyć koperty zaadresowane do konkretnych osób.
  3. Ściana liter i szukanie liter – w wybranym miejscu umieszczamy wszystkie litery duże, a pod nimi małe oraz “wizytówki” z imionami domowników, następnie dziecko szuka “swoich” liter, potem można poszukać liter z imion pozostałych członków rodziny, a następnie szukać elementów wspólnych między imionami
  4. Prezentacja alfabetu i gra w “loteryjkę” – dzieci podczas omawiania kolejnych liter zaznaczają je kuleczką z plasteliny na swojej “wizytówce”. Prezentować można po kilka liter dziennie. Gra w loteryjkę może odbywać się nie tylko podczas prezentacji całego alfabetu, ale też przy prezentacji kilku liter składowych jednego wyrazu.
  5. Targ liter – próba uzbierania wszystkich liter z alfabetu i przyklejenia ich na wcześniej przygotowanej planszy. Dziecko zaczyna oczywiście z pulą liter ze swojego imienia. Szybko może je uzupełnić o litery składowe innych form jego imienia. Następnie w warunkach przedszkolnych wymienia się z kolegami swoimi literkami na te, których mu brakuje. W domu zdobywanie kolejnych literek można przeprowadzić inaczej, np. szukaniem w domu przedmiotów, które mają brakujące literki i rodzic je przydziela.
  6. Gra w sylaby – losowanie sylab i próba układania je w wyrazy. Z czasem można dołączyć krótkie wyrazy, które od razu wygrywają, jeśli dziecko dopatrzy się w nich słowa.
  7. Nazywanie świata – zabawa polegająca na czytaniu (w myślach) przez dziecko krótkich wyrazów (rzeczowników) i ich dopasowywaniu do przedmiotów z domu, części ciała, odzieży, owoców i warzyw, zabawek na placu zabaw itp. Ważne, aby przedmioty były w zasięgu ręki, żeby można było je dotknąć. Zabawę należy zacząć od dwóch, prostych wyrazów i sukcesywnie zwiększać ich ilość/trudność.
  8. Gry czytelnicze – polegają na dopasowywaniu słów do ilustracji. Zbiory słów nie muszą już być w zasięgu ręki, a ich cechą wspólną będzie nie temat, a sposób pisowni, np. słoń, słońce, słonecznik, itp.

Odimienne metoda nauki czytania w naszym domu

Nasza przygoda z czytaniem rozpoczęła się od metody krakowskiej i nauki samogłosek oraz sylab pisanych dużymi literami. Mimo to i u nas Ala naturalnie, prawie niezauważalnie opanowała czytanie i pisanie swojego imienia w wersji zdrobniałej (tak, wiem, miała ułatwione zadanie :). Następnie Ala sama podjęła próby pisania imion swoich koleżanek: Ola, Ania, Nikola. Wiedząc o odimiennej metodzie nauki czytania, postanowiłam się jej bliżej przyjrzeć czego owocem jest ten wpis.

Jak widzicie wizytówki z imionami (jeszcze pisane dużymi literami) są już w naszym domu obecne już od jakiegoś czasu. Dziś Ala poznawała inne wersje swojego imienia i faktycznie (mimo braku odpowiedniej atmosfery) widać było, że ją to żywo interesuje. Ja przygotowywałam wizytówki z innymi formami Ali imienia do wykorzystania kiedyś tam, a ona sama podeszła, zaczęła je czytać i dawać swoje propozycje. Póki co wizytówki są pisane dużymi literami. Po wprowadzeniu innych form Ali imienia, zacznę wprowadzać imiona członków rodziny i kolegów. Potem może ponazywamy domowe misie, aby uzupełnić brakujące literki. Następnie przejdziemy do prezentacji alfabetu, przy okazji poznając małe litery i zapisując wszystkie imiona w nowej wersji. Taki jest plan, a co z tego wyjdzie, zobaczymy :)

Bibliografia:

  1. https://naszelementarz.men.gov.pl/wp-content/uploads/2014/07/drogowskazy-wielointeligentnej-edukacji.pdf
  2. http://encepence.weebly.com/uploads/6/1/2/6/6126046/lidia_zienkiewicz_psycholg_przedszkolny.pdf
  3. http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/spoleczenstwo/1506872,2,rozmowa-z-tworczynia-nowej-metody-nauki-czytania.read
  4. http://www.omep.org.pl/praktyka/40-oimienna-metoda-nauki-czytania-ireny-majchrzak.html
  5. “Wprowadzenie dziecka w świat pisma” Irena Majchrzak, Wydawnictwo Akademickie “ŻAK”, Warszawa 1999