Czytanie książek dzieciom to w naszej rodzinie jedna z podstawowych aktywności. Szczęśliwie dzieci zapałały miłością do książek podobnie jak ich mama i lubią same przeglądać książeczki (jeszcze nie czytać). I o ile czteroletnia Ala potrafi się już z nimi obchodzić, to młodszy Krzyś ma (a właściwie miał) z tym jeszcze problem. Przez obecność starszej siostry ma dostęp także do książek z delikatnymi stronami, co niestety często skutkowało ich celowym rozdarciem. Szczęśliwie udało nam się nauczyć Krzysia jak obchodzić się z książkami. Jeśli macie podobny problem, to poniżej znajdziecie nasze sposoby jak  nauczyć dziecko dbać o książki.

Jak powstaje książka?

Zacznijmy może od podstaw. Skoro chcemy nauczyć dziecko dbać o książkę, to najpierw musimy mu wyjaśnić czym ta książka jest i jak powstaje. Bo co dla dorosłego jest oczywiste, dla dziecka już nie koniecznie.

Obejrzeliśmy więc wspólnie odcinek Jedynkowego przedszkola o tym, jak powstaje książka.

Czytaliśmy książkę „Bajeczka o książeczce” Gwidona Miklaszewskiego od wydawnictwa LTW.


„Bajeczka o książeczce” to reprint książki dla dzieci napisanej i pięknie zilustrowanej w 1944 r. przez Gwidona Miklaszewskiego, znanego rysownika, karykaturzystę i twórcę filmów animowanych. Dzielny skrzat, usłyszawszy przypadkiem skargę Ewy, że jej imię się w bajkach nie pojawia, postanawia zrobić dziewczynce niespodziankę. Wspólnie z braćmi wydaje książkę, a my, czytelnicy, możemy podejrzeć cały proces.

Można sięgnąć nawet dalej szukając odpowiedzi na pytanie z czego jest zrobiona książka.  Tutaj można wykorzystać materiały przygotowane przez POLspeed.

Dla starszaków myślę, że dobrym pomysłem jest też wykonanie książki w warunkach domowych samodzielne, a w warunkach przedszkolnych wspólne.

Książka Ali

Jak nauczyć dziecko dbać o książkę?

Teraz, gdy już Maluch wie co to jest książka, jak powstaje i z czego jest zrobiona, możemy poruszyć z nim temat, jak z nią postępować, a właściwie jak NIE postępować. W tym celu skorzystałam z książeczki przygotowanej przez autorkę bloga kindergartenkindergarten.com.

Nasza książeczka wygląda tak:

U nas książeczka zrobiła spore wrażenie. Myślę, że ten zabieg z ożywieniem bohaterów książki, którzy smucą się jak dzieci niszczą ich książkę, prawdziwe, namacalne zniszczenia oraz szczęśliwe zakończenie i wiara, że obecni właściciele tak nie będą postępowali z tą ani inną książką, bardzo trafia do dzieci.

Dodatkowo książka jest po angielsku, więc przy okazji ćwiczymy język obcy :) dla tych, którzy naukę języków chcą odłożyć na inny moment jest tłumaczenie, które oczywiście możecie sobie zredagować po swojemu:

1/ Strona tytułowa

Leśni koledzy idą do szkoły
czyli bardzo, bardzo smutna historia,
za to ze szczęśliwym zakończeniem

2/

To jest Pani Sowa. Pani Sowa jest nauczycielką w Leśnej Szkole i kocha czytać. Ale dziś jest bardzo smutna! Czy chcielibyście wiedzieć dlaczego?

3/

Ktoś nie traktował tej książki zbyt dobrze! Spójrzcie na Panią Żabkę. Ktoś popisał po niej flamastrami i kredkami.

4/

A teraz spójrzcie na Pana Ślimaka! Ktoś ołówkiem narysował na nim różne obrazki.

5/

Ah, spójrzcie tylko! Czy to nie sok i czekolada na całej Pani Motyl? Nic dziwnego, że nie wygląda na zadowoloną.

6/

Zdaje się, że ktoś się bawił w błocie zanim zaczął czytać tę książkę. Pan Żółw uwielbia błoto, ale nie kiedy czyta.

7/

Naklejki! Wszędzie naklejki! Nawet na biednej Pani Gąsienicy! A także lepki klej i papier!

8/

Oh, nie! Robi się tylko gorzej! Ktoś nie był ostrożny i oderwał kawałek tej strony! Biedny Pan Ptaszek!

9/

Ale spójrzcie – teraz nasi przyjaciele są znowu szczęśliwi. Chyba wiedzą, że Wy będziecie dobrze traktować ich książkę oraz pozostałe swoje książki.

W takim razie zastanówmy się:
Jak możemy dbać o książki?

Jak się zachować, gdy dziecko celowo niszczy książkę?

Myślę, że po powyższych zabiegach problem niszczenia książki może zostać zminimalizowany lub wręcz rozwiązany, ale zanim nastąpi poprawa lub gdyby jednak nie przychodziła też możemy działać.

Ja, jak widziałam, że mój Maluch celowo drze książkę, to w zależności od tego, czy miałam czas czy nie robiłam dwie rzeczy:

1/ Jeśli nie miałam czasu, to zabierałam Krzysiowi książkę, którą zniszczył i odkładałam ją w widoczne, ale niedostępne dla dzieci miejsce dla książek, które wymagają naprawy i nie można z nich póki co korzystać.

Jednocześnie dawałam mu kawałek papieru, krepiny czy gazety informując, że jeśli ma potrzebę coś drzeć, to nie może drzeć książek, ale może drzeć papier. Darcie papieru jest elementem nauki wycinania, więc skoro ma taką potrzebę, to niech ją realizuje, ale na przeznaczonych do tego materiałach.

2/ Jeśli miałam czas, to wspólnie naprawialiśmy książkę i „rozmawialiśmy” dlaczego nie można ich niszczyć.

Co mnie pozytywnie zaskoczyło, gdy któregoś razu Krzyś przeciął nożyczkami (przeszedł na kolejny etap nauki wycinania :) okładkę kolorowanki (nie książki, więc nie zamierzałam reagować), sam postanowił ją naprawić, co też uczynił. Mógł to zrobić, ponieważ taśma klejąca była w miejscu dostępnym dla dzieci, co myślę jest dobrym argumentem za trzymaniem podstawowych przyborów plastycznych w zasięgu ręki nawet młodszych dzieci (oczywiście w granicach możliwości i rozsądku :).