Tak jak wspominałam ostatnio we wpisie o „Geometrii faraona” nasza znajomość z wydawnictwem adamada rozpoczęła się niedawno, ale szybko nadrabiamy braki. Zaczęliśmy od poznawania przygód Wilka z Dalekiego Lasu autorstwa Orianne Lallemand. Ilustracje do książki stworzyła Eleonore Thuillier. Przekład z języka francuskiego przygotowała Iwona Janczy.

O Wilku który chciał zmienić kolor

O Wilku który chciał zmienić kolor

O Wilku który chciał zmienić kolor

Pierwsza historia opowiada o tym, że Wilk nie do końca był zadowolony ze swojego wyglądu. Nie podobał mu się jego czarny kolor futra, który postanowił zmienić. Każdego dnia tygodnia sprawdzał, jakby wyglądał, gdyby jego futro było innego koloru. W poniedziałek wypróbował kolor zielony, we wtorek czerwony, w środę różowy, w czwartek niebieski, w piątek pomarańczowy, w sobotę brązowy, w niedzielę różnokolorowy, ale ostatecznie żaden kolor mu nie pasował. Najlepiej czuł się w swoim czarnym futrze.

Książka bardzo przypadła do gustu młodszej recenzentce. Ja dostrzegam w niej okazję do nauki dni tygodnia i utrwalenia kolorów. Książka daje wiele możliwości do stworzenia różnego rodzaju zajęć plastycznych od zwykłej kolorowanki (propozycje 1, 2) poczynając, poprzez zabarwianie wilka nie tylko kredkami, farbami, ale również kolorowymi piórkami, włóczką itp., aż po własną książkę z różnego rodzaju technikami malarskimi. Dodatkowo w książce zastosowano rytm, który ma pozytywny wpływ na rozwój intelektualny Maluchów o czym pisałam tutaj.

O Wilku, który podróżował po świecie

O Wilku, który podróżował po świecie

O Wilku, który podróżował po świecie

Wilk zmęczony zimą, która panowała w Dalekim Lesie, postanowił wyruszyć w podróż. I to nie małą, bo dookoła świata. Zwiedzanie zaczął od Paryża (Francja) i wieży Eiffla. Następnie ruszył do Londynu (Wielka Brytania), gdzie odwiedził królową w pałacu Buckingham. We Włoszech zwiedził Rzym oraz Wenecję. W Egipcie spróbował kąpieli w Nilu. Jego wizyta w Kenii okazała się niezbyt mile widziana. Na Madagaskarze spotkał lemura i rekina wielorybiego, który ku naszemu zaskoczeniu wcale nie miał ochoty zjeść wilka, bo woli plankton. W Nepalu Wilk zdobył Mount Everest -najwyższy szczyt Himalajów, a także poznał panią Yeti, która obdarzyła go uczuciem. Niestety (dla niej) bez wzajemności. Kolejnym punktem na mapie podróży Wilka były Chiny, gdzie razem z Pandą skosztował ryżu u podnóża Wielkiego Muru Chińskiego. Wilk miał także okazję spróbować swoich sił podczas surfowania u wybrzeża Sydney w Australii. Najlepiej Wilk bawił się w Rio de Janeiro (Brazylia) podczas karnawału. Gdy ten się skończył, ruszył dalej do Nowego Jorku (Stany Zjednoczone), a potem został zmuszony do dalszej podróży do Quebecu (Kanada). Jak widzicie jego podróż była długa, ciekawa przy tym pełna lepszych i gorszych momentów. Ostatecznie Wilk wrócił do Dalekiego Lasu, gzie mógł odetchnąć z ulgą.

Książka o Wilku, który podróżował po świecie, to dobra lektura uzupełniająca układanie puzzli świata. Można samodzielnie przygotować odpowiednich rozmiarów figurkę Wilka i razem z nim zwiedzać kolejne miejsca. To zdecydowanie jest nasz plan. Jako figurkę wykorzystamy korek od butelki z naklejką przedstawiającą wilka. Podróżowanie razem z Wilkiem zdecydowanie ułatwi schematyczna mapa świata umieszczona w książce.

O Wilku, który trafił do Baśniowego Lasu

O Wilku, który trafił do Baśniowego Lasu

O Wilku, który trafił do Baśniowego Lasu

Z okazji pierwszego dnia wiosny Wilk postanawia dla swoich przyjaciół upiec szarlotkę. Problem w tym, że kucharz z niego żaden. Wyrusza więc do Baśniowego Lasu w poszukiwaniu pomocy. W wyniku różnych zdarzeń od trzech świnek otrzymał przepis, od Mamy Kozy mąkę, od Czerwonego Kapturka kostkę masła, od rudej kurki jajka, od Baby-Jagi cukier, a od Królewny Śnieżki jabłka (niezatrute ;) Dzięki ich pomocy udało mu się upiec wyjątkową szarlotkę, której przepis podany jest na ostatniej stronie książki.

Ta przygoda Wilka podobnie jak dwie poprzednie daje szereg możliwości na zorganizowanie zabawy do książki. Od razu po lekturze przychodzi na myśl samodzielne pieczenie szarlotki w domu z dziećmi. Ale jeszcze w trakcie czytania można się bawić zgadując z jakich bajek pochodzą postacie napotkane przez Wilka. Na ilustracjach ukryli się także bajkowi bohaterzy, którzy z Wilkiem nie rozmawiali. Po lekturze można oczywiście razem z dziećmi przeczytać lub opowiedzieć bajki z jakich pochodzą postacie mieszkające w Baśniowym Lesie, aczkolwiek niektóre z nich (mam na myśli bajkę o koźlątkach braci Grimm, zwłaszcza w oryginale) mogą być nieodpowiednie dla małych czytelników przygód Wilka z Dalekiego Lasu. Mam też wątpliwość z jakiej dokładnie bajki pochodzi kurka i lis. Podpowiecie?

O Wilku, który bał się własnego cienia

O Wilku, który bał się własnego cienia

O Wilku, który bał się własnego cienia

To właśnie w opowieści „O Wilku, który bał się własnego cienia” widać najbardziej, że dla małego czytelnika przygody Wilka to nie tylko rozrywka, ale również możliwość zmierzenia się z ważnymi tematami takimi jak strach. Na pewno miło jest sobie uzmysłowić, że strach może dotyczyć każdego, nawet wilka, który przeważnie sam budzi postrach wśród innych zwierząt. Jeszcze milej jest się przekonać, że strach można przezwyciężyć i już się nie bać niczego. To znaczy… Hmmm… Prawie niczego!

O Wilku, który obchodził urodziny

O Wilku, który obchodził urodziny

O Wilku, który obchodził urodziny

Zbliżają się urodziny Wilka. Z tej okazji planuje on zorganizować spotkanie, ale jego przyjaciele nie wydają się być tym pomysłem zainteresowani. Wilk zdenerwowany odchodzi dąsać się do lasu. Wtedy akcja nabiera tempa. Wilk przez przypadek uwalnia z butelki Dżina, który spełni jego trzy życzenia. Wilk zażyczył więc sobie znaleźć się gdzie indziej, bardzo daleko od Dalekiego Lasu. Nieprecyzyjność jego życzenia zawiodła go na Marsa. W drugim życzeniu poprosił więc, żeby znaleźć się w miejscu nieco ładniejszym. Trafił więc na wyspę, gdzie było faktycznie dość przyjemnie, ale też bardzo nudno. W poszukiwaniu atrakcji ruszył wgłąb wyspy, co nie okazało si zbyt dobrą decyzją. Po spotkaniu z chmarą komarów i ogromnym wężem dusicielem zapragnął znów być w domu. Jego życzenie się spełniło. Wrócił do domu, gdzie ku jego zdziwieniu czekało na niego urodzinowe przyjęcie niespodzianka.

Muszę przyznać, że ta przygoda Wilka czyta się bardzo dobrze. Ilustracje jak w każdej książeczce z serii są bardzo ładne i ciekawe, ale jednak ta opowieść o wilku jako jedyna nie oczarowała mnie jak pozostałe.

O Wilku, który chciał się zakochać

O Wilku, który chciał się zakochać

O Wilku, który chciał się zakochać

Pewnej wiosny Wilk, zainspirowany widokiem przechadzających się tu i ówdzie wzdychających par, postanawia się zakochać (a co tam!). Zakłada ekscentryczne okulary przeciwsłoneczne, uczy się na pamięć wszystkich wierszy ze słowem „kocham” i zaopatruje w bukiet kwiatów…
Ale czy to na pewno najlepszy sposób na znalezienie miłości?

Ta przygoda Wilka to może być dobry punkt wyjścia do rozmowy o miłości, przyjaźni, koleżeństwie.

O aplikacji „Adamada czyta dzieciom”

Książki o Wilku wybrałam nieprzypadkowo. Podczas przeglądania strony wydawnictwa adamada trafiłam na informację o ich aplikacji, dzięki której książka papierowa zamienia się w audiobooka. Aplikacje zainstalowałam i chciałam przetestować, ale nowość „Geometria faraona” nie jest w niej dostępna, za to książki o Wilku i owszem.

Początki były nieco trudne. Wstyd się przyznać, ale nie od razu załapałam, jak korzystać z tej aplikacji. Wydaje mi się, że problem było przyzwyczajenie do tradycyjnej formy odtwarzania, gdzie po prostu włączamy utwór i dalej operujemy na przyciskach play, next, previous. Taki tryb pracy aplikacji jest dostępny, ale przewidziany jest dla starszych dzieci. Dla młodszych użytkowników przewidziana jest wersja z jednym przyciskiem, którym skanujemy kolejne strony książki i lektor zaczyna je czytać i nie przechodzi do kolejnej póki jej także nie zeskanujemy.

Skanowanie działa świetnie. Wystarczy, aby w obiektywie pojawiła się niewielka część ilustracji czy tekstu, a aplikacja od razu poprawnie odczytuje, która to strona książki. Problem w tym, że skanować należy w bardzo dobrym świetle. U nas musiałam w ciągu dnia doświetlać książkę lampką. Być może jest to kwestia mojego aparatu w telefonie, więc gdybyście miały okazję ją testować, to dajcie znać, czy u Was jest ten sam problem.

Pomimo początkowych trudności starszej recenzentki, młodsza z aplikacją radziła sobie bardzo sprawnie i przesłuchała bodajże 3 książki z rzędu :D